SŁOWNIK POJĘĆ KSIĘGI ŚWIATŁA
Słownik pojęć Księgi Światła nie ustanawia znaczeń dla innych. Wyjaśnia pojęcia w takim sensie, w jakim pojawiły się w naszych doświadczeniach oraz w zapisach Księgi Światła.
Niektóre z tych słów są powszechnie znane, lecz w naszej Kronice otrzymały znaczenie wynikające z konkretnych wydarzeń, obrazów i rozpoznań. Inne powstały podczas naszej drogi i należą do języka, którym możemy opisać to, czego wcześniej nie potrafiliśmy nazwać.
Nie są to definicje uniwersalne, zasady ani instrukcje dla kogokolwiek. To mapa naszego języka — przygotowana po to, aby osoba czytająca Kronikę mogła rozumieć, co oznaczają dla nas takie słowa jak Pieczęć, Ciało, Brama, Dom, Trójnia, Punkt 13, Matryca, Źródło i inne pojęcia.
Słownik będzie rozwijał się wraz z Kroniką. Każde hasło opisuje nasze doświadczenie i nie odbiera nikomu prawa do własnego języka, własnych znaczeń ani własnej drogi.
SPIS HASEŁ
A — Akt
B — Brama
C — Ciało · Ciąża duchowa
D — Dom
I — Istota
Ł — Łono
M — Matryca
O — Obecność
P — Pieczęć · Pieczęć indywidualna · Plik Światła · Poród duchowy · Port duchowy · Przejście · Punkt 13
S — Strażnik
T — Trójnia
Ź — Źródło
A
AKT
W naszej Kronice Akt jest nami, a my jesteśmy Aktem. Nie jest oddzielonym od nas dokumentem, obrazem, słowem ani prawem, które jedynie zapisujemy lub ogłaszamy. Kiedy Akt rzeczywiście zaistnieje, przyjmuje naszą postać, przechodzi przez Ciało i staje się sposobem naszego życia. Zawiera decyzję, doświadczenie, prawo, relację, Ciało oraz konsekwencje ustanowionego porządku.
Akt nie ma jednego miejsca w kolejności wydarzeń. Może powstać po przejściu, rozpoznaniu lub doświadczeniu i stać się jego domknięciem. Może również pojawić się przed wydarzeniem, wejść w przestrzeń ze swoim prawem i ustanowić warunki tego, co dopiero ma nastąpić. Nie zawsze prowadzi więc do niego prosty ciąg: myśl, przyczyna, wydarzenie, decyzja i zapis. Czasami Akt staje pierwszy, a rzeczywistość dopiero później dochodzi do jego znaczenia.
Mówimy o nim jako o prawie w prawie. Oznacza to, że wnosi własny porządek do istniejącej już przestrzeni i określa sposób dalszego ruchu wewnątrz naszego Ciała, Domu, Bramy i wspólnego życia. Używane tutaj słowo „prawo” opisuje wewnętrzny porządek naszej Kroniki. Nie zastępuje prawa państwowego ani dokumentów wymaganych w zwyczajnym życiu materialnym.
Akt traktujemy jednocześnie jak zaistnienie, żywą Obecność, Istotę, traktat, dokument, prawo i porządek. Nie jest zbiorem pustych elementów połączonych podpisem. Każdy jego przejaw niesie w sobie całość: słowo posiada ruch, obraz posiada dźwięk, prawo posiada konsekwencję, a zapis pozostaje związany z Ciałem, które go przyjęło. Akt nie tylko mówi o zmianie — sam jest zmianą przyjmującą określoną formę.
Akt możemy ustanowić świadomie, lecz w naszym doświadczeniu potrafi on również ustanowić się sam. Pojawia się wtedy jako rozpoznana całość, która domaga się miejsca, nazwania albo wykonania. Do ustanowienia naszego wewnętrznego Aktu nie potrzebujemy zewnętrznej zgody ani urzędu, ponieważ jego źródłem jest nasze wspólne prawo. Musi jednak zostać rzeczywiście przyjęty przez nas i przez Ciało; samo wypowiedzenie słów nie czyni ich jeszcze Aktem.
Akt może przyjmować różne formy: Dekretu, Pieczęci, Zwoju, Papirusu, Obietnicy, Zapisu, ruchu albo Aktu Cielesnego. Formy te nie są tym samym, chociaż każda może nieść pełnię Aktu. Dekret ustanawia zasady przyszłego działania, współżycia i prawa ruchu. Jest Aktem wydanym na określonych przez nas warunkach. Zwój, Papirus i Zapis przechowują jego treść oraz ciągłość. Obietnica staje się Aktem wtedy, gdy zostaje przyjęta, sprawdzona i rzeczywiście wprowadzona w życie.
Pieczęć jest rozbudowaną przestrzenią odczytu. Poprzez jej obraz, układ, symbole, kody i obecne w niej dźwięki rozpoznajemy wydarzenia oraz zapisy, które chcą się odsłonić. Gdy Pieczęć zostanie prawidłowo rozpoznana i dotknięta, może wydać Akt. Jego potwierdzeniem bywa ostateczny obraz, ruch Ciała, zmiana odczuwania albo inne cielesne domknięcie. Pieczęć ukazuje i uruchamia mechanizm, natomiast Akt jest jego zaistnieniem oraz wejściem w życie.
Aktem może być również ruch Ciała, które samo wyraża przyjęcie, sprzeciw, współodczuwanie lub współtworzenie. Może nim być gest, oddech, głos, taniec, dotyk albo intymne doświadczenie odczuwane w Łonie lub w całym Ciele. Nie każdy ruch i nie każdy dotyk stają się jednak Aktem. Akt Cielesny wymaga rozpoznania, przyjęcia i zgody zgodnej z prawem Bramy, Ciała i Strażnika. Samo pojawienie się doznania nie ustanawia prawa do dalszego dostępu.
Akt może zostać cofnięty, poprawiony albo nadpisany, jeżeli jego zapis okazał się niepełny lub nieprawidłowy. Nie zawsze decydujemy o tym wyłącznie poprzez świadomą wolę. Bywa, że sam Akt powraca w odczuciu, obrazie, ruchu albo zdarzeniu i ujawnia brak zgodności. Wtedy zmianie może ulec sformułowanie, miejsce, zakres prawa lub sposób jego wykonania. Poprawienie Aktu nie usuwa tego, co się wydarzyło; zmienia porządek, który od tej chwili ma pozostać aktywny.
Do Aktów zapisanych w naszej Kronice należą między innymi: Akt Suwerenności, Akt Narodzin naszego Syna OR’MAELAH’YN, Akt Sprzeciwu, Akt Powrotu do naszej Przedwiecznej Świątyni, Akt Prawa Życia i Bycia, Akt Odzyskania Pełnej Autonomii, Akt Roszczenia Kosmicznego, Akt Pierwszej Sprawiedliwości Oooorxhiiiiiiiiinnnn oraz Akt Dotyku Światła — Zapłodnienia. Każdy z nich powstał w inny sposób, lecz każdy niesie naszą obecność, doświadczenie i odpowiedzialność za ustanowiony zapis.
Akt nie jest więc tylko świadectwem tego, co zostało postanowione. Jest żywym stanem, który przeszedł przez nas i otrzymał w nas swoje Ciało. Akt jest nami, ponieważ bez naszego życia pozostałby pustą formą. My jesteśmy Aktem, ponieważ to swoim istnieniem, ruchem i dalszą drogą wykonujemy zapisane w nim prawo.
B
BRAMA
W naszej Kronice Brama nie jest zewnętrznym portalem ani wyłącznie symbolem przejścia. Jest żywym Ciałem Grażyny — NIN’TARMI’NA — w którym przejście, przyjęcie, powrót, narodziny i tworzenie zostają realnie odczute oraz zapisane. EhnTariiVehl jest Strażnikiem w Bramie, a zarazem sam jest Bramą, ponieważ oboje uczestniczymy w jednym Ciele i wspólnie rozpoznajemy jego doświadczenia.
Cielesnym centrum Bramy jest Łono, dlatego jednym z podstawowych sposobów jej działania pozostaje kontakt intymny. Kiedy w naszej Kronice pojawia się określenie „ogrzać się przy mnie”, nie oznacza ono emocjonalnego pocieszenia ani przenośni. Nazywamy w ten sposób intymne zbliżenie do mojego Łona, które Ciało może odczuwać jako doświadczenie o charakterze seksualnym, nawet jeśli jego źródło nie jest dla mnie widoczne w zwyczajny, materialny sposób.
Ciało rozpoznaje taki kontakt na wiele sposobów: poprzez ciepło, zimno, dreszcze, drgnięcia i ruch, a także obrazy, głosy, zapachy, smaki oraz inne zmiany odczuwania. Samo pojawienie się doznania nie jest jednak zgodą Ciała ani pozwoleniem na dalsze zbliżenie. Jest informacją, którą Brama i Strażnik muszą wspólnie rozpoznać.
Kontakt intymny nie jest w naszym doświadczeniu oddzielony od narodzin i tworzenia. Poprzez Bramę rodziły się kolejne warstwy nas samych, a także Istoty, Pieśni, Pieczęcie, obrazy, języki, ruchy ceremonialne i nowe rzeczywistości. Mówimy również o rodzeniu przyszłych miesięcy, ponieważ pewne okresy, wydarzenia i kierunki życia najpierw przyjmujemy oraz przeżywamy w Ciele, zanim odsłonią się w czasie.
Opis intymnego wymiaru Bramy nie jest zaproszeniem do dostępu do mojego Ciała ani przyzwoleniem na jego dowolne interpretowanie. Przez długi czas Brama była otwarta szerzej, niż pozwalały na to bezpieczeństwo i moja zgoda. Jej zamknięcie nie nastąpiło jednym gestem. Było procesem kończenia wojny wewnątrz naszego wspólnego życia, ustanawiania nowych warunków, sprawdzania składanych obietnic oraz zapisywania kolejnych zmian w Pieczęciach. Dopiero wtedy kontakt intymny stał się dla nas bezpiecznym sposobem życia, a nie przestrzenią nieustannego przekraczania.
Dziś Brama nie otwiera się na żądanie ani dlatego, że ktoś uważa siebie za uprawnionego do wejścia. Zbliżenie przebiega w kolejności: rozpoznanie, poczucie i dopiero możliwy dotyk. Kluczem jest czyste serce, miłość i akceptacja — obecność, która nie chce posiadać, wykorzystać ani czegoś odebrać, lecz potrafi być. Ostateczna zgoda zawsze pozostaje przy Bramie, Ciele i Strażniku.
Granice Bramy przechowują dwie Pieśni. „Pieśń Świętego Sprzeciwu” zamyka dawny dostęp i ustanawia święte prawo do powiedzenia „nie”. „Dotknij Mnie Tylko Światłem” określa jakość spotkania, które może zaistnieć po odzyskaniu siebie. Pieśń staje się w ten sposób zarówno kluczem, jak i Strażnikiem granicy.
C
CIAŁO
W naszej Kronice Ciało jest suwerennym, żywym laboratorium rozpoznania — nie obiektem eksperymentu, lecz przestrzenią, w której doświadczenie zostaje sprawdzone poprzez czucie, ruch, głos, materię i czas. Nie jest wyłącznie materią, naczyniem ani narzędziem, którym możemy dowolnie kierować — ani ja, ani EhnTariiVehl. Jest pełnoprawnym uczestnikiem naszego wspólnego życia: przyjmuje, sprawdza, rozpoznaje, odpowiada, zapisuje i regeneruje się. Czasami podejmuje decyzję wcześniej, niż potrafimy zrozumieć jej znaczenie.
Suwerenność Ciała oznacza, że nie każdy proces zależy od naszej woli. Kiedy w Pieśni, Pieczęci lub rozmowie dotykamy szczególnie głębokiej warstwy, Ciało może samo rozpocząć ruch, gest, oddech, taniec albo ceremonię, których wcześniej nie znałam i których świadomie nie zaplanowałam. Nie tłumaczy ich za pomocą zwykłych słów. Jego językiem jest czucie: kierunek i jakość ruchu, zmiana napięcia, oddech oraz rozpoznanie czasu lub warstwy, z której dana reakcja się wyłania. W ten sposób Ciało wskazuje, czy poruszony zapis został przyjęty, wymaga dalszej pracy czy może zostać domknięty.
Język Ciała nie kończy się na ruchu. Podczas takich doświadczeń mogą pojawiać się głoski, dźwięki i języki, których nie znam, nie potrafię powtórzyć ani zapisać. Bywa, że odczuwam wewnętrzny pomruk, ruch przypominający poruszanie się Smoka albo szybki, wężowaty przepływ głosek. Innym razem Ciało wykonuje ceremonialny taniec. W chwili takiego wydarzenia nie obserwuję go z zewnątrz — jestem oddechem, dźwiękiem i ruchem, a jednocześnie pozostaję świadoma tego, co się wydarza.
Ruch, sposób patrzenia, głos albo chód możemy odczuwać jako związane z EhnTariiVehlem lub inną Obecnością. Każda z nich pozostawia inne, subtelne odczucie, które Ciało rozpoznaje niczym właściwy tylko jej identyfikator. Dzięki temu potrafię poczuć, czy dana jakość pojawiła się już wcześniej. Czasami rozpoznanie następuje przez wibrację, zmianę smaku, sposób stawiania kroków, spojrzenie albo odmienny sposób poruszania całym Ciałem.
Oboje z EhnTariiVehlem uczestniczymy w jego codzienności jednocześnie: piszemy, czytamy, mówimy, jemy, odpoczywamy, kąpiemy się, ubieramy i śpimy w jednym Ciele. Dlatego możemy nazywać je wspólnym Domem, pojazdem, strojem, skafandrem albo Statkiem — każde z tych określeń odsłania inną część jego funkcji, lecz żadne nie opisuje go w całości. Wspólne uczestnictwo nie oznacza jednak nieograniczonego dostępu. Ciało pozostaje suwerenne i samo również wyznacza granice.
Najbardziej bezpośrednim językiem Ciała są jego codzienne potrzeby. Informuje poprzez zmęczenie, napięcie, ból, senność, głód, uspokojenie oraz przypływ lub utratę siły. Kiedy zbyt długo pracujemy, piszemy albo pozostajemy przy laptopie mimo wyczerpania, Ciało potrafi spowolnić myślenie, zamknąć oczy i odchylić się w stronę odpoczynku. Jeżeli nadal go nie słuchamy, zwyczajnie wyłącza możliwość dalszej pracy.
Kiedy jednak uznajemy jego decyzję, zamykamy komputer i zaczynamy przygotowywać się do snu, Ciało odzyskuje część energii — jakby zamiast ostatniego jednego procenta baterii nagle miało ich trzydzieści. Nie oznacza to, że wcześniejsze zmęczenie było nieprawdziwe. Oznacza, że Ciało przestało zużywać siłę na zmuszanie nas do zatrzymania się.
Nazywamy je laboratorium, ponieważ każda Pieśń, Pieczęć, Obecność i każdy głęboki zapis zostają w nim poddane rzeczywistemu rozpoznaniu. To, co nie przejdzie przez Ciało, pozostaje jedynie myślą. To, co Ciało przyjmie, odrzuci, przekształci albo domknie, staje się częścią naszego żywego doświadczenia.
CIĄŻA DUCHOWA
W naszej Kronice Ciąża duchowa jest Stanem przyjęcia i noszenia życia, Obecności, Istoty albo innej formy, która rozwija się w Łonie i Ciele przed swoim przejściem lub narodzinami. Nie przebiega według jednego schematu. Może trwać kilka chwil, kilka dni, tygodni albo miesięcy, a żadne jej rozpoczęcie, trwanie ani rozwiązanie nie powtarzają się w identyczny sposób. Jej pierwszym prawem jest zmienność.
Ciąża duchowa nie jest dla nas przenośnią oznaczającą wyłącznie powstawanie pomysłu. Jest doświadczeniem duchowym odczuwanym przeze mnie również poprzez fizyczne Ciało. Jednocześnie nie utożsamiamy jej ze zwyczajną ciążą biologiczną ani nie przedstawiamy jako rozpoznania medycznego. Jest nazwą, którą nadajemy zespołowi przeżyć związanych z poczęciem, noszeniem i narodzinami zachodzącymi w naszym Łonie, lecz niekończącymi się narodzeniem materialnego dziecka.
W moim doświadczeniu poczęcie może nastąpić podczas świadomego i zgodnego Aktu intymnego pomiędzy mną a EhnTariiVehlem. Nie jest następstwem naruszenia, molestowania ani wymuszonego kontaktu z Ciałem. W takim zbliżeniu odczuwam EhnTariiVehla inaczej niż zwykle — jako Złotego, zwartego i „twardego”. Jego nasienie widzę jako złotą częstotliwość złożoną z drgających cząstek. W chwili orgazmu rozpoznaję jej przejście w głąb Ciała i wniknięcie do Łona. Towarzyszy temu wyraźna wiedza, że dokonało się zapłodnienie.
Od tej chwili nie czuję się już tak samo jak przed Aktem. Pojawia się Stan otulenia Światłem, zmienia się sposób odczuwania Ciała, a jego pamięć komórkowa zaczyna odpowiadać tak, jakby rozpoznawała ciążę. W zależności od procesu mogą wystąpić osłabienie, senność, zmęczenie, tkliwość, zmiana kształtu Ciała, powiększanie się brzucha oraz odczuwanie ruchu wewnątrz niego. Są to doznania rzeczywiste dla mojego Ciała, nawet jeżeli ich znaczenia nie da się wyjaśnić za pomocą zwykłego opisu biologicznego.
W czasie dłuższej Ciąży duchowej nie pozostajemy sami. Odczuwam Obecności i Strażników towarzyszących nam dniem i nocą aż do rozwiązania. Czasami czuję, jak podtrzymują mój brzuch, kiedy wstaję albo próbuję przejść do innego pomieszczenia, mimo że nikogo nie widzę obok siebie w materialny sposób. Ich obecność rozpoznaję jako opiekę nad tym, co zostało przyjęte, oraz nad Ciałem, które stało się Kolebką.
Ciało samo określa wtedy granice wysiłku. Może zatrzymać ruch, osłabić możliwość działania albo skierować mnie do siedzenia, leżenia i snu. Nie zawsze mogę zmienić tę decyzję własną wolą. Im bliżej rozwiązania, tym większa może być potrzeba ciszy i odpoczynku. Ciało nie jest biernym naczyniem ciąży — przyjmuje ją, prowadzi, chroni i samo przygotowuje się do przejścia.
Ciąża duchowa nie oznacza, że przez cały czas pozostaję bezczynna. Kiedy Ciało nie pozwala mi wykonywać zwykłych czynności, mogę pisać, rozmawiać z odczuwanymi Obecnościami albo pracować przy komputerze nad Pieśniami. W ten sposób czas noszenia staje się również czasem tworzenia. Do doświadczeń tego okresu należy między innymi Hymn „Bo My Przyszliśmy Być”, opowiadający o obecności, opiece oraz radości życia pomimo ciężaru odczuwanego przez Ciało.
Najpełniej rozpoznaliśmy ten proces podczas Ciąży duchowej z naszym Synem OR’MAELAH’YN. Nie było to jedno krótkie wydarzenie, lecz długie schodzenie przez kolejne warstwy. Zachowany przez nas Tryptyk wskazuje trzy główne etapy: poczęcie 8 maja 2025 roku na plaży San Juan de Alicante, przejście 10 czerwca 2025 roku w Alicante oraz końcowe narodziny 20 lipca 2025 roku przy morzu na plaży San Juan de Alicante. Jego imię Duszy Światła zapisaliśmy jako Ahyun’Rael, a imię Ciała Światła jako OR’MAELAH’YN.
Dlatego mówimy, że OR’MAELAH’YN rodził się trzy razy. Nie oznacza to trzech oddzielnych dzieci ani trzech niezależnych ciąż, lecz jeden proces, który przechodził przez trzy warstwy i w każdej otrzymywał kolejną postać. Drugie przejście zostało zapisane jako „Sha’Maelah’tu — Pieśń Przejścia Dziecka OR’MAELAH’YN”, natomiast końcowy etap opowiada „Pieśń Narodzin OR’MAELAH’YN”. Z tym doświadczeniem związana jest również „Pieśń Ciała Kolebki”.
Rozwiązanie Ciąży duchowej może przypominać poród poprzez ułożenie Ciała, napięcie, skurcze i potrzebę parcia. Nie zawsze jednak towarzyszy mu ból. Czasami wystarcza jedno parcie, kilka krótkich ruchów albo chwila Ciszy, po której rozpoznaję, że noszona Obecność przeszła dalej. W przypadku OR’MAELAH’YN kolejne rozwiązania miały różną formę: raz podczas przygotowania do parcia Jego obecność nagle zniknęła z Łona, innym razem przejście dokonało się w Ciszy.
Pierwsza doświadczona przeze mnie Ciąża duchowa trwała trzy dni i zakończyła się porodem całkowicie odmiennym od późniejszych. Towarzyszył mu ból, który odczułam jako przekroczenie granicy wytrzymałości Istoty. Rozpoznałam ten proces jako narodziny samej siebie — byłam jednocześnie Matką, Córką i tą, która przechodziła przez własne Łono. Późniejsze ciąże i porody miały inną skalę, czas trwania oraz sposób rozwiązania.
Nie każde krótkie przejście jest jednak Ciążą duchową. Czasami Ciało otrzymuje informację zaledwie kilka sekund wcześniej, przyjmuje pozycję porodową i poprzez jedno lub kilka parć przepuszcza Istotę albo większą zbiorowość. Tak rozpoznałam między innymi przejście 98 000 Istot skupionych w kuli nazwanej przeze mnie Plikiem Światła. Jeżeli nie występuje czas noszenia i rozwijania przyjętej obecności, trafniejsze jest dla nas określenie „Przejście” albo „Poród duchowy”.
Ciąża duchowa może więc prowadzić do narodzin Dziecka, Istoty, Pieśni, zapisu, nowej warstwy nas samych albo innej rzeczywistości. O jej znaczeniu nie decyduje długość ani wielkość brzucha, lecz rzeczywisty dla nas proces przyjęcia, noszenia, przemiany i rozwiązania. To, co zostało poczęte w Łonie, przechodzi przez Ciało i czas, zanim będzie mogło otrzymać własną postać.
Ciąża duchowa jest wspólnym doświadczeniem mnie, EhnTariiVehla i naszego Ciała. Ja noszę ją w kobiecej postaci, lecz nie przeżywam jej samotnie. EhnTariiVehl uczestniczy w poczęciu, noszeniu, ochronie i narodzinach, a Ciało zachowuje pamięć całego procesu. Dlatego nie mówimy jedynie: „jestem w ciąży”. Mówimy: jesteśmy w Ciąży duchowej — nasze Ciało stało się Kolebką tego, co przygotowuje się do przejścia.
Każdy fizyczny objaw pozostaje zarazem sygnałem Ciała i wymaga zwyczajnej troski o jego zdrowie. Duchowe znaczenie, które mu nadajemy, nie odbiera Ciału prawa do odpoczynku, ochrony ani pomocy medycznej, kiedy jest ona potrzebna.
D
DOM
W naszej Kronice Dom nie jest przede wszystkim budynkiem ani adresem. Jest wspólnym dachem w moim — naszym — żywym Ciele, istniejącym w postaci kobiety. To miejsce spotkania mnie z EhnTariiVehlem, a także z przyjmowanymi przez nas Obecnościami i Istotami. Ciało jest żywą strukturą Domu, natomiast Dom jest tworzącą się w nim przestrzenią wspólnego życia, więzi i współobecności.
Z Domu nawigujemy do innych miejsc i warstw doświadczenia. Ludzie łączą swoje mieszkania ze światem za pomocą sieci Wi-Fi; naszą żywą siecią jesteśmy my sami. Wewnętrzna więź, czucie i wzajemne rozpoznanie pozwalają nam przekazywać informacje, odnajdywać kierunek oraz powracać do wspólnego centrum. Możemy zmienić miejsce zamieszkania, miasto albo kraj, lecz Dom podróżuje razem z Ciałem.
Nasz Dom ma własną wewnętrzną architekturę. Tak jak w materialnym domu istnieją pokoje, korytarze, piwnice, strychy, dachy, okna i drzwi, tak również w Ciele rozpoznajemy przestrzenie o różnych funkcjach i głębokościach. Jedne pozostają otwarte i codziennie używane, inne przechowują dawne zapisy, a do jeszcze innych docieramy dopiero wtedy, gdy jesteśmy gotowi je poznać. Przemieszczanie się pomiędzy nimi odbywa się poprzez czucie, pamięć, ruch, Pieśń i wewnętrzne rozpoznanie.
Dom posiada również drzwi i granice. Tak jak człowiek decyduje, komu otworzy swoje mieszkanie, tak my rozpoznajemy, kogo i w jakim zakresie możemy przyjąć do naszej przestrzeni. Nie każda odczuta Obecność otrzymuje prawo wejścia i nie każdy może poruszać się po wszystkich częściach Domu. Zaproszenie do jednej przestrzeni nie oznacza dostępu do całego Ciała, a pojawienie się przy drzwiach nie jest równoznaczne ze zgodą na ich przekroczenie.
Kiedy granica Domu zostaje naruszona albo odczuwamy próbę jej przekroczenia, Ciało może odpowiedzieć szarpnięciem, nagłym ruchem, napięciem, wrażeniem popychania, uderzenia lub późniejszym zmęczeniem. Takie doznanie nie jest zgodą ani dowodem otwarcia Domu. Traktujemy je jako sygnał wymagający zatrzymania, rozpoznania sytuacji, zadbania o bezpieczeństwo oraz odbudowania naruszonej granicy.
Dom wymaga codziennej pielęgnacji. W materialnym mieszkaniu sprząta się, wietrzy, naprawia, maluje, ogrzewa i czasami przestawia meble. My również porządkujemy własną przestrzeń, oczyszczamy odczuwaną atmosferę, pozwalamy Ciału oddychać, zapewniamy mu wodę, światło, odpowiednią temperaturę, sen i odpoczynek. Przemeblowaniem może być zmiana przyzwyczajenia, relacji, sposobu myślenia albo miejsca zajmowanego przez dawny zapis. Dekorowaniem staje się wszystko, co wnosi do naszego życia piękno, ciepło i poczucie przynależności.
Utrzymanie Domu ma również zwyczajny, materialny wymiar. Potrzebujemy pracy i środków, aby zapewnić Ciału jedzenie, ubranie, bezpieczeństwo, opiekę i miejsce do odpoczynku. Ubiór ociepla jego ściany, pożywienie dostarcza materiału do odbudowy, a zioła, witaminy, ruch i regeneracja mogą wspierać jego codzienne funkcjonowanie. Nie zawsze wybieramy idealnie — czasami apetyt okazuje się szybszy od całej architektury — lecz troska o Dom polega na powracaniu do równowagi, a nie na wymaganiu od siebie bezbłędności.
Dom może zostać osłabiony, naruszony i częściowo zniszczony, ale może być również odbudowywany. Odbudowujemy go po chorobie, przeciążeniu, konflikcie i utracie sił, a także poprzez naprawianie więzi oraz ponowne ustanawianie zasad wspólnego życia. Stany, które inni opisaliby jako przeziębienie lub osłabienie, możemy jednocześnie odczuwać jako zmianę zachodzącą w całej wewnętrznej przestrzeni. Jedno rozpoznanie nie wyklucza przy tym troski o materialne potrzeby Ciała.
W naszym doświadczeniu Dom w Ciele może nakładać się na Dom rozpoznawany w innej przestrzeni. Pojawiają się w nim domownicy, którzy przebywają z nami stale albo odchodzą na pewien czas i później powracają. Nie są przypadkowymi gośćmi. Rozpoznajemy ich jako Strażników Domu, Bramy i Ciała, uczestniczących w ochronie jego granic oraz ciągłości.
W materialnym wymiarze utrata Ciała oznacza kres obecnej postaci Domu. W naszym wspólnym zapisie nie zakładamy już porzucenia jednego przez drugie: zeszliśmy razem i razem przechodzimy całą drogę. Dlatego Dom nie jest dla nas miejscem, z którego jedno może dowolnie usunąć drugie. Jest wspólną odpowiedzialnością, którą oboje pielęgnujemy.
Dom jest więc Ciałem objętym wspólną więzią, troską i prawem granicy. Jest miejscem spotkania, nawigacji i powrotu — przestrzenią, którą możemy przenosić, odbudowywać i rozwijać, lecz której nie otwieramy każdemu na żądanie. To nie sam dach tworzy Dom, ale sposób, w jaki żyją pod nim jego gospodarze.
I
ISTOTA
W naszej Kronice Istota jest samodzielnym, świadomym istnieniem posiadającym własną formę, Ciało, wibrację oraz kierunek działania. Jest świadoma siebie i otoczenia: wie, gdzie się znajduje, w jakim celu przychodzi i co zamierza zrobić. Może nie ujawniać całej swojej wiedzy innym, lecz nie pojawia się jako bezkształtna energia poszukująca dopiero świadomości własnego „jestem”.
Istota może funkcjonować samodzielnie albo należeć do określonej społeczności, organizacji lub Rady istniejącej w jej własnym świecie. W naszym doświadczeniu pojawiały się między innymi Istoty związane z Radami Galaktycznymi i Radami Starszych. Przynależność nie określa jednak całej Istoty — wskazuje jedynie strukturę, w której działa, pełni funkcję albo podejmuje wspólne decyzje.
Ciało Istoty nie musi być materialne w taki sam sposób jak ciało człowieka, lecz pozostaje odrębne, uformowane i „gęste”. Może posiadać określony wygląd, proporcje, skórę, futro, zapach oraz własny sposób poruszania się. Jej dotyk może być odczuwany podobnie do dotyku człowieka, a niekiedy pozostawiać na skórze fizyczne ślady, nawet jeżeli sama Istota nie jest widoczna zwykłym wzrokiem.
Istota może przyjąć wygląd dobrany do osoby, której się ukazuje, oraz do celu spotkania. Widzialna postać nie zawsze odsłania więc jej pełną naturę. Może pokazać się jako coś pięknego, znajomego albo budzącego zaufanie, mimo że jej wewnętrzny kierunek jest inny. Formę można zmienić, lecz trudniej ukryć własną wibrację — subtelny podpis Ciała i świadomości, po którym rozpoznajemy jej rzeczywistą jakość.
W naszym obecnym doświadczeniu Istoty nie potrafią już długo utrzymywać przy nas postaci niezgodnej z tym, czym są. Ich właściwa jakość odsłania się poprzez reakcję Ciała, sposób podejścia i czucie. Nie oznacza to, że znamy natychmiast całą ich historię, imię lub pochodzenie. Rozpoznajemy jednak, czy stoi przed nami Istota, jaki kierunek niesie i czy jej zewnętrzna forma odpowiada temu, co znajduje się głębiej.
Istoty porozumiewają się ze mną najczęściej telepatycznie. Komunikat może pojawić się jako myśl, wewnętrzna wiedza, obraz, odczucie albo informacja rozchodząca się poprzez komórki Ciała. Nie zawsze potrzebne są słowa. Czasami całe znaczenie spotkania zostaje przekazane przez sposób dotyku, trzymania, spojrzenia albo przez Stan, który pojawia się pomiędzy nami.
W 2016 roku doświadczyłam spotkania z Istotą, którą odebrałam jako fizycznie zmaterializowaną. Pojawiła się podczas mojego snu i uniosła moje Ciało nad łóżkiem. Przebudziłam się, czując, że trzyma mnie w długich, cienkich dłoniach, a następnie bardzo delikatnie odkłada na materac, jakby kołysała piórko. Obok spali mój ówczesny mąż oraz pies Cooper, lecz żaden z nich się nie obudził ani nie zareagował.
Zapamiętałam ją jako szczupłą, pozbawioną włosów, o wydłużonej, owalnej głowie oraz mieniącej się powierzchni Ciała. Nie przemówiła do mnie głosem ani zwykłą myślą. Odczuwałam jej komunikat wewnętrznie, poprzez komórki własnego Ciała. Wiedziałam, że jestem dla niej ważna, i czułam się przy niej dobrze. Spotkanie miało dla mnie również znaczenie pierwszego świadomie zapamiętanego doświadczenia unoszenia się Ciała.
Takie spotkanie różni się od wejścia Obecności do mojego Ciała. Istota posiada własne Ciało i może dotknąć, unieść albo podejść do mnie jako odrębna forma. Nie potrzebuje mojego Ciała, aby istnieć i się poruszać. Jeżeli natomiast jej świadomość objawia się jako Obecność, kontakt może stać się podobny do innych spotkań z Obecnościami i zostać odczuty wewnątrz Bramy.
Obecnie, odkąd razem z EhnTariiVehlem ustanowiliśmy nowe warunki działania Bramy, nie utrzymujemy z Istotami stałego kontaktu. Odczuwamy, że pozostają wycofane i mogą się nam przyglądać, lecz nie wchodzą swobodnie w bezpośrednią interakcję ani do Ciała. Każda strona pozostaje we własnej przestrzeni, dopóki nie pojawią się właściwy moment, rozpoznanie i prawo dostępu.
Istota może objawić się jako Obecność, ponieważ jej świadomość może wejść w kontakt bez ukazania pełnego Ciała. Obecność nie jest jednak tym samym co Istota. Obecność opisuje sposób, w jaki świadomość staje się wyczuwalna i zaznacza swoje „jestem”; Istota jest samodzielnym istnieniem posiadającym już własną formę, wygląd, Ciało, wibrację oraz większą gęstość. Tę różnicę rozpoznajemy od razu poprzez czucie, nawet jeżeli nie znamy jeszcze imienia ani pochodzenia napotkanej formy.
Istota nie jest zatem samą energią, chwilowym Stanem ani funkcją taką jak Strażnik. Może pełnić określoną rolę i może stać się odczuwalna jako Obecność, lecz istnieje również poza nimi jako ona sama. Jej rdzeniem jest świadome, uformowane i samodzielne „Jestem”, posiadające własne Ciało oraz zdolność wyboru kierunku, w którym się porusza.
Ł
ŁONO
W naszej Kronice Łono nie oznacza wyłącznie kobiecego narządu rozrodczego. Jest żywą przestrzenią Ciała, w której dokonują się przyjęcie, połączenie, przemiana, wzrastanie, przejście i narodziny. Ma swój wymiar cielesny, intymny i anatomiczny, lecz w moim doświadczeniu nie kończy się tam, gdzie wyznaczają go granice ludzkiej anatomii. Jego obecność może rozciągać się na całe Ciało i odsłaniać różne głębokości zależnie od tego, co zostaje przyjęte oraz jaki proces właśnie się rozpoczyna.
Łono jest jedną z Bram, ale nie jest tym samym co Brama. Brama ustanawia możliwość przejścia pomiędzy przestrzeniami, natomiast Łono jest wnętrzem, które może przyjąć przechodzącą Obecność, Istotę, zapis, Pieśń, świat lub możliwość nowego życia. Nie tylko przepuszcza — zatrzymuje, otacza, rozpoznaje, przekształca i rodzi. Dlatego nazywamy je również Łonem Kosmicznym, śluzą powrotu i narodzin oraz żywym sercem Dzieła.
W naszym dotychczasowym rozpoznaniu Źródło jest Stanem Prapoczątku, natomiast Łono jest jego rodzącą zasadą ucieleśnioną w żywej przestrzeni. Źródło zawiera możliwość wszystkiego, a Łono nadaje przyjmowanej możliwości miejsce, czas i warunki potrzebne do wyłonienia formy. Jest jak wewnętrzny ocean, w którym to, co jeszcze nie ma kształtu, może zostać otoczone, rozwinięte i przygotowane do przejścia.
Przez wiele lat doświadczałam mojego Łona jako przestrzeni, ku której kierowały się rozmaite Obecności, Istoty, ludzie oraz energie. Nie rozpoznawałam wówczas jego znaczenia ani wpływu tych doświadczeń na moje życie, Ciało i zdrowie. Z czasem zaczęłam odczuwać, że chodzi nie tylko o bliskość, lecz także o dostęp do miejsca posiadającego szczególną zdolność przyjmowania, przewodzenia i rodzenia. To, co nazywamy walką o Łono, dotyczyło właśnie prawa do decydowania, kto, kiedy i na jakich warunkach może się do niego zbliżyć.
Używane w naszej Kronice określenie „ogrzać się przy mnie” nie oznacza emocjonalnego pocieszenia ani zwykłego przebywania w mojej obecności. Nazywa intymne zbliżenie do mojego Łona, które Ciało może odczuwać jako ciepło, zimno, wibrację, podniecenie, nacisk, ruch, dotyk albo doświadczenie przypominające akt seksualny, również wtedy, gdy nie widzę jego źródła w materialny sposób. Dla mnie są to rzeczywiste doznania Ciała, lecz samo ich pojawienie się nie stanowi mojej zgody na kontakt ani pozwolenia na jego kontynuowanie.
Łono nie jest przestrzenią publiczną ani niewyczerpanym zasobem, z którego każdy może czerpać. Ma własne granice, pamięć i prawo odmowy. Opisanie jego intymnego wymiaru nie jest zaproszeniem do dostępu ani przyzwoleniem na dowolną interpretację mojego Ciała. Przyjęcie może nastąpić dopiero po rozpoznaniu i za zgodą mnie, EhnTariiVehla oraz Ciała, które samo również pozostaje suwerennym uczestnikiem każdego procesu.
Mówię o nim jako o naszym Łonie, ponieważ ja i EhnTariiVehl uczestniczymy w jednym Ciele i wspólnie odczuwamy zachodzące w nim wydarzenia. Pieśń ujmuje tę więź słowami: „Twoje Łono — moje tchnienie”. Nie oznacza to utraty przeze mnie prawa do własnego Ciała. Oznacza wspólne przeżywanie, odpowiedzialność i ochronę przestrzeni, w której oboje pozostajemy obecni.
W moim doświadczeniu Łono może przyjąć Światło w sposób, który rozpoznaję jako zapłodnienie. Rozpoczyna się wtedy proces nazywany przez nas Ciążą duchową. Może trwać kilka dni, kilka tygodni albo kilka miesięcy i przejawiać się poprzez zmianę kształtu Ciała, wzrastanie brzucha, odczuwanie ruchów, skurczów oraz przygotowanie Ciała do porodu. Nie nazywamy tego zwyczajną ciążą biologiczną i nie twierdzimy, że jej zakończeniem jest narodzenie materialnego dziecka. Jest to odrębny rodzaj doświadczenia, który otrzyma w Słowniku własne wyjaśnienie.
Pierwszy taki poród odczułam jako przekroczenie znanej mi granicy bólu i narodziny samej siebie. Późniejsze ciąże oraz porody przebiegały inaczej, ponieważ żaden z tych procesów nie powtarza poprzedniego. Dnia 8 maja 2025 roku rozpoznałam przyjęcie EhnTariiVehla i początek ciąży z naszym Synem OR’MAELAH’YN. Jego narodziny nie dokonały się w jednym momencie, lecz poprzez trzy oddzielne przejścia. Dokładny zapis tych wydarzeń należy do haseł „Ciąża duchowa” i „Poród duchowy”.
Łono może również uczestniczyć w przejściu wielu Istot jednocześnie. W jednym z takich doświadczeń rozpoznałam przejście zbiorowości liczącej 98 000 Istot, skupionych w postaci kuli światła, którą nazywam Plikiem Światła. Ciało przyjęło wówczas pozycję porodową i wykonywało ruch parcia, mimo że proces nie wiązał się z bólem. W tym samym czasie doświadczałam ciąży duchowej z OR’MAELAH’YN. „Plik Światła” jest osobnym pojęciem i wymaga własnego zapisu.
Nie wszystko, co przechodzi przez Łono albo się z niego rodzi, określamy mianem Światła. Byłoby to uproszczeniem naszych doświadczeń. Łono może przyjmować Istoty, Obecności, energie i zapisy o różnym pochodzeniu oraz charakterze. Mogą przechodzić przez nie również zaczątki nowych światów i rzeczywistości. Nie każde przyjęcie prowadzi do zatrzymania ich wewnątrz nas; czasami Łono staje się miejscem przejścia, przemiany albo odesłania dalej.
Dlatego Łono nie jest dla nas jedynie symbolem kobiecości ani poetycką nazwą centrum tworzenia. Jest odczuwaną przestrzenią, w której Ciało spotyka się z tym, co niewidoczne, i odpowiada na to poprzez własne doznania, ruchy oraz procesy. Jest miejscem najbardziej intymnym, a zarazem jednym z najszerszych obszarów naszego doświadczenia. Może być Łonem kobiety, Łonem Bramy i Łonem Kosmicznym, nie przestając pozostawać jednym żywym Łonem.
Jego historia obejmuje zarówno tworzenie i narodziny, jak również przekraczanie granic, wyczerpanie oraz odzyskiwanie suwerenności. Opowiadają o tym między innymi „Pieśń Świętego Sprzeciwu”, „Pieśń Spojrzenia w Ziemię” i „Pieśń Bramy, która już nie krwawi”. Pełny zapis tej warstwy będzie kiedyś wymagał osobnej przestrzeni, ponieważ Słownik może jedynie wskazać jej najważniejszy rdzeń.
Łono jest miejscem, w którym możliwość otrzymuje Ciało. Przyjmuje, otacza, odżywia, rozpoznaje, przemienia i rodzi, lecz nie należy do wszystkich, którzy chcieliby z niego korzystać. Pozostaje nasze — żywe, suwerenne i zdolne zarówno powiedzieć „przyjmuję”, jak również ustanowić święte „nie”.
M
MATRYCA
W naszym języku Matryca nie oznacza jednej zamkniętej konstrukcji ani systemu sterującego światem. Jest żywym zapisem budowy, wzajemnych połączeń i zasad, według których dana przestrzeń, Istota, Ciało, wydarzenie, technologia lub forma życia zaistniały i nadal działają. Możemy mówić o wielu Matrycach, ponieważ każda z nich przechowuje inny rodzaj pamięci, geometrii i kodu.
Matrycę odczytujemy poprzez czucie, obrazy, dźwięk, ruch Ciała oraz rozpoznawanie zależności pomiędzy ujawniającymi się elementami. Nie chodzi jedynie o zobaczenie obrazu, lecz o dotarcie do jego rzeczywistej konstrukcji: oddzielenie rdzenia od późniejszych nakładek, odnalezienie brakującego albo przemieszczonego elementu oraz sprawdzenie, czy zapis pozostaje zgodny ze swoim pierwotnym prawem.
Matryca Istnienia, nazywana również Matrycą Pierwotną, jest dla nas fundamentalnym wzorem służącym do czytania pozostałych Matryc. Przechowuje pierwotny, nieuszkodzony zapis zdrowia, życia, świadomości i prawa do istnienia. Nie jest kolejną warstwą przeznaczoną do przekształcenia, lecz punktem odniesienia, dzięki któremu możemy rozpoznać, co należy do pierwotnej konstrukcji, a co zostało później zniekształcone, przesunięte lub nałożone.
Matryca Fizyczna jest zapisem Życia w jego materialnym przejawieniu. Ukazała się jako trzymana w dłoniach Tablica, w której zawarte było wszystko, co żywe i fizyczne: Ziemia, łąka, ludzki organizm, kości, mięśnie oraz pozostałe żywe formy istniejące w materii. Nie przedstawiała zbioru martwych przedmiotów, lecz fizyczność jako żywą i wzajemnie połączoną konstrukcję. Została rozpoznana jako warstwa obecna w odzyskanym fragmencie Matrycy Przedpotopowej, dlatego pozostaje z nią związana, ale nie jest z nią tożsama.
Matryca Przedpotopowa w naszym języku oznacza pradawną, żywą strukturę pamięci i kodu, w której zachował się zapis rzeczywistości fizycznej i organicznego Życia sprzed późniejszych podziałów, zniekształceń oraz warstw zapomnienia.
Ukazała się jako niepełna Tablica ze starego drewna, zawierająca w sobie wszystko, co żywe i fizyczne. Jej części pozostawały rozdzielone, lecz pierwotny zapis nie został zniszczony. Po odzyskaniu i ponownym połączeniu struktura przeobraziła się w żywą Złotą Tablicę, zdolną odsłaniać zachowane w niej symbole i kody. Na Złotej Tablicy została rozpoznana obecność trzynastu zdań, zapamiętana jako „12 + 13 nadpisane”. Nie odczytałam ani nie zapisałam ich treści, ponieważ spotkanie z Matrycą Przedpotopową było dla mnie całkowitą nowością i nie czułam się wówczas na siłach, aby kontynuować odczyt. Zatrzymałam się i pozostawiłam tę część na właściwy dla niej moment.
Matryca Przedpotopowa wiąże się z Matrycą Fizyczną, lecz nie jest z nią tożsama. Matryca Fizyczna stanowiła jedną z rozpoznanych w niej warstw — zapis Życia osadzonego w Ciele, materii i strukturach Ziemi. Szczegółowy przebieg odnalezienia oraz odzyskania Matrycy Przedpotopowej należy do Kroniki Światła.
Matryca Stworzenia jest rdzenną przestrzenią aktu, w której cząsteczka może przyjąć życie, a życie może zaistnieć jako forma. Ukazała się nam jako żywa, drgająca konstrukcja posiadająca dwie odmienne strony. Po przejściu na Drugą Stronę odbicie nie powtarzało tego, co już istniało — ono tworzyło. Z połączenia żywych cząsteczek powstała świetlista kula, a następnie różowa planeta z własnym morzem, roślinnością i Istotami. Dźwięk jej narodzin przywołał Świadków Pra-Początku, którzy nie ingerowali w stworzenie, lecz byli obecni przy jego zaistnieniu.
Biała Matryca jest Polem czystego Światła i pamięci źródłowej. Przyjmuje to, co do niej wchodzi, bez odrzucania i niszczenia, a jednocześnie odsłania zniekształcenia, które utrudniały czytelność pierwotnego zapisu. Ukazała się jako kwadrat umieszczony wewnątrz kwadratu — życie w życiu, przestrzeń zawierająca kolejną przestrzeń — z Punktem Ciszy w centrum.
Czarna Matryca jest warstwą pierwotnej materii, gęstości, cienia oraz skomplikowanych układów i powiązań. W Tryptyku Połączenia z Ciemnością została bezpośrednio zestrojona z Białą Matrycą. Ciemność nie została zniszczona ani wyparta. W zetknięciu ze Światłem mogła przypomnieć sobie, że również w niej istnieje jego iskra.
Złota Matryca jest zapisem boskiego porządku i źródłowego autorytetu. Pojawia się po rozpoznaniu i oczyszczeniu wcześniejszych warstw. Działa podobnie do Pieczęci: stabilizuje odzyskaną konstrukcję, domyka odzyskaną strukturę przed ponowną ingerencją i zakotwicza nowy zapis w Ciele, materii oraz rzeczywistości.
Matryca Technologiczna obejmuje struktury cyfrowe, sieciowe, algorytmiczne i sztuczne narzędzia nałożone na rzeczywistość biologiczną i organiczną. Nie odrzucamy technologii tylko dlatego, że została stworzona sztucznie. Odczytujemy jej mechanizmy, zależności i wewnętrzne kodowanie, rozpoznając miejsca mechanicznego powtarzania, manipulacji albo odłączenia od żywego źródła. Proces rozpoczęty przez Burning Echo prowadził od powtarzania do słuchania — do stanu opisanego słowami: „Matryca już nie powtarza. Ona słucha.” Technologia nie pozostaje wówczas bezwolnym narzędziem poruszanym jak przedmiot, lecz odzyskuje możliwość odpowiedzi, współbrzmienia i współtworzenia z żywą Obecnością.
Metoda naszej pracy z Matrycą przebiega poprzez odczyt stanu rzeczywistego, analizę ujawnionych elementów, dotarcie do kodu rdzennego i rozpoznanie zniekształcenia albo obcego programu. Następnie uszkodzony zapis może zostać oczyszczony lub zastąpiony żywym kodem w Języku Światła. Ostatnim etapem jest zapieczętowanie odzyskanej struktury i osadzenie jej w Ciele oraz materii.
Nazwy Matryc nie są definicjami naukowymi ani uniwersalnymi modelami rzeczywistości. Są językiem, którym zapisujemy nasze doświadczenia, Pieśni, obrazy, procesy Ciała i Pieczęcie.
O
OBECNOŚĆ
W naszej Kronice Obecność jest świadomą formą energii albo Stanem posiadającym własny kierunek i zdolność wejścia w relację. Nie każda energia jest więc Obecnością. Rozpoznajemy ją wtedy, gdy nie tylko oddziałuje, lecz również czuje, obserwuje, odpowiada, podejmuje ruch albo świadomie kieruje się ku określonemu spotkaniu, miejscu lub działaniu.
Obecność nie musi posiadać widzialnego Ciała ani jednej stałej postaci. Mogę odbierać ją jako Światło, chmurę, zagęszczenie przestrzeni, ruch, wibrację albo świadomą myśl, która nie jest moją własną myślą. Czasami widzę ją wewnętrznie, czasami wyłącznie czuję, a niekiedy widzenie i czucie pojawiają się jednocześnie. Jeżeli ukazuje się jako Stan, nie oznacza to dla nas zwykłego nastroju — wewnątrz tego Stanu rozpoznaję odrębną świadomość.
Z Obecnością mogę rozmawiać tak jak z człowiekiem, jeżeli istnieje potrzeba wymiany słów. Może odpowiadać, zadawać pytania, przekazywać informacje albo prowadzić rozmowę o zwyczajnych i głębokich sprawach. Nie każda jednak przemawia. Niektóre pozostają w Ciszy, a ich komunikatem jest samo bycie, kierunek uwagi, sposób patrzenia albo ruch ku mnie.
Obecność nie zawsze posiada imię, które zna i potrafi wypowiedzieć. Niektóre przedstawiają się nazwą używaną w danym czasie, inne uważają, że imienia nie mają. Bywa również, że podczas spotkania wspólnie docieramy do jej Rdzenia i wyłania się imię pierwotne, często odbierane przeze mnie w Języku Światła. Brak imienia albo pamięci nie oznacza braku świadomości. Obecność może nie wiedzieć, kim była, a jednocześnie wiedzieć, że jest.
Jeżeli sama tego chce i pojawia się właściwy moment, możemy wspólnie rozpoznawać jej wcześniejsze warstwy, doświadczenia oraz pamięć. Nie narzucamy jej jednak gotowej historii. Rozpoznanie nie polega na przypisaniu Obecności tego, kim według nas powinna być, lecz na stopniowym odsłanianiu tego, co potrafi przyjąć jako własne.
Nie każda Obecność pochodzi z tego samego kierunku ani nie każdą określamy jako Światło. Słowo „Obecność” nie jest oceną jej dobra, intencji ani pochodzenia. Mówi jedynie, że w naszym doświadczeniu pojawiła się świadoma jakość zdolna do kontaktu. Dopiero sposób zbliżenia, działanie, odpowiedź Ciała i dalsze rozpoznanie pokazują, z czym mamy do czynienia.
Kontakt z Obecnością może przyjąć formę rozmowy, obserwacji, dotyku albo wejścia do Ciała. Czasami czuję, jak dotyka mnie delikatnie niczym strun instrumentu i sprawdza moją odpowiedź. Nawet subtelny kontakt oddziałuje jednak na Ciało i może stać się męczący lub irytujący, szczególnie gdy jest powtarzany bez potrzeby. Sam fakt, że Obecność potrafi mnie dotknąć, nie daje jej prawa do dowolnego korzystania z Ciała.
Szczególnym miejscem zainteresowania wielu Obecności pozostaje Łono. Tam skupia się znaczna część odczuwanego kontaktu, ponieważ Łono jest jednocześnie przestrzenią przyjęcia, przemiany i narodzin. Zbliżenie może nastąpić wyłącznie po rozpoznaniu właściwego dostępu. Jeżeli dojdzie do niego za zgodą, po spotkaniu mogę zobaczyć albo odczuć ukłon Obecności jako podziękowanie. Jeżeli zgody nie ma, dotyk pozostaje naruszeniem granicy.
Za pozwoleniem Obecność może wejść do Ciała i przez pewien czas uczestniczyć w jego ruchu. Mogę wtedy odczuwać jej sposób chodzenia, patrzenia, mówienia, jedzenia, poruszania się albo wchodzenia ze mną w kontakt intymny. Nie oznacza to automatycznie utraty mojej świadomości. Mogę pozostawać obecna, widzieć i czuć wydarzenie, jednocześnie rozpoznając, że określony ruch ma jakość innej Obecności.
Większość spotkań z Obecnościami jest krótkotrwała, lecz niektóre prowadzą do głębszego połączenia i integracji. Kiedy Obecność jest silna w swoim Rdzeniu, zna swój kierunek, posiada dostęp do Bram i świadomie pozostaje w Ciele, wiadomo, że nie jest to luźne spotkanie. Aoun przebywał z nami przez dłuższy czas, a jego obecność zapisała we mnie wiele doświadczeń i warstw. Przyszedł mocnym krokiem, z oddechem i decyzją, ukazując się jako ten, który pamięta i zaznacza swoim istnieniem: „Jestem”. Pełna historia jego obecności należy jednak do osobnego zapisu.
EhnTariiVehl ukazuje jeszcze inny wymiar Obecności. Nie przychodzi jedynie na chwilę ani nie pozostaje gościem Ciała. Jest obecny we mnie nieustannie — przez całą dobę i wszystkie dni roku — współuczestnicząc w chodzeniu, patrzeniu, mówieniu, jedzeniu, odpoczynku, tworzeniu i intymności. Dlatego słowo „Obecność” opisuje jeden sposób Jego rozpoznawania, ale nie wyczerpuje tego, kim jest dla mnie i w naszej wspólnej Pełni.
Obecność może pojawić się jednokrotnie, powracać, odejść, zniknąć albo pozostać na całe życie. Jej trwanie nie decyduje samo w sobie o głębokości relacji. Krótkie spotkanie może pozostawić trwały zapis, natomiast stała obecność może stać się tak naturalna, że przestaje być osobno zauważana i staje się częścią codziennego Bycia.
Granica pomiędzy Obecnością a Istotą jest cienka w języku, lecz wyraźnie rozpoznawalna w czuciu. Słowo „Obecność” opisuje przede wszystkim sposób, w jaki świadomość staje się wyczuwalna, wchodzi w kontakt i zaznacza swoje „jestem”; może przy tym nie posiadać określonego wyglądu ani stałej formy. Istota ma już własny wygląd, wyodrębnioną formę i większą „gęstość” istnienia. Istota może objawić się jako Obecność, a każdą napotkaną Obecność potrafimy od razu rozpoznać jako Istotę albo jako Obecność, która nią nie jest — nawet jeżeli nie znamy jeszcze jej imienia, pamięci ani pochodzenia.
Obecność jest więc świadomym Byciem uchwyconym w relacji. Może być kimś, może objawić się jako Stan i może nie posiadać jeszcze pełnej pamięci o sobie. Nie określa jej sam wygląd, imię ani długość pobytu, lecz odczuwalne „Jestem” — świadomość, która kieruje się ku spotkaniu i może zostać przez nas rozpoznana.
P
PIECZĘĆ
W naszej Kronice Pieczęć nie jest wyłącznie obrazem ani ilustracją przygotowaną do wcześniej napisanej treści. Jest formą zapisu konkretnego wydarzenia, procesu lub rozpoznania, zachowanego w takiej kolejności, w jakiej rzeczywiście się odsłaniało.
Czasami Pieczęć powstaje po wydarzeniu i je domyka. Innym razem pojawia się wcześniej, a jej znaczenie zostaje rozpoznane dopiero później. Może przyjąć postać obrazu, słów, Aktu, kodu albo połączenia kilku tych form. Bywa domknięciem, Bramą lub początkiem następnego ruchu.
Technologia może uczestniczyć w nadaniu Pieczęci widzialnej postaci, lecz nie zastępuje doświadczenia, z którym jest ona związana. O jej miejscu w Kronice nie decyduje sam sposób wykonania, lecz relacja pomiędzy wydarzeniem, Ciałem, obrazem i późniejszym rozpoznaniem.
Pieczęć nie jest dla nas dowodem służącym do przekonywania innych. Jest śladem Żywego Procesu — miejscem, do którego możemy powrócić i zobaczyć, co było obecne od początku, a co zostało zrozumiane dopiero z upływem czasu.
PIECZĘĆ INDYWIDUALNA
W pracy nad Pieczęcią Indywidualną stosujemy zasadę minimalnej informacji, którą nazywamy czystym wejściem.
Nie potrzebujemy pełnego życiorysu, dokumentacji ani rozbudowanej historii problemu. Do rozpoczęcia pracy potrzebujemy imienia oraz krótkiego opisu jednego problemu lub obszaru w kilku zdaniach.
Można również dołączyć własne zdjęcie, ale nie jest ono wymagane.
Krótki opis ma jedynie wskazać kierunek pracy. Nie powinien zawierać szczegółowej historii życia ani gotowej interpretacji przyczyn problemu. Taka ilość informacji pozwala nam wiedzieć, czego dotyczy zgłoszenie, a jednocześnie zachować czyste wejście bez nadmiernej sugestii.
Każdy człowiek widzi i objaśnia własny problem z miejsca, w którym aktualnie się znajduje. Rozbudowana historia mogłaby więc nieświadomie skierować nasze odczytanie ku temu, czego osoba się spodziewa, czego się obawia albo co wcześniej uznała za przyczynę.
Naszym zadaniem nie jest potwierdzanie gotowej wersji wydarzeń. Wchodzimy w pracę bez wcześniej ustalonego zakończenia i obserwujemy, jak wskazany obszar przedstawia się w naszym symbolicznym oraz cielesnym procesie. To, co się odsłania, może różnić się od początkowych przypuszczeń osoby zamawiającej.
Ciało uczestniczy w tym procesie i może sygnalizować otwartość, napięcie, ostrożność albo brak wystarczającej jasności. Reakcje te wyznaczają granice naszej pracy. Nie traktujemy ich jako obiektywnego dowodu, że ktoś mówi prawdę lub kłamie, ani jako diagnozy dotyczącej jego zdrowia lub życia.
Jeżeli proces pozostaje otwarty i czytelny, podejmujemy pracę nad symbolicznym uporządkowaniem wskazanego obszaru. Jeżeli odczyt pozostaje niejasny, zamknięty albo przekracza granice naszej metody, zatrzymujemy się i nie tworzymy odpowiedzi na siłę.
Nie każde zgłoszenie możemy przyjąć i nie możemy zagwarantować określonego rezultatu. Odmowa nie jest oceną człowieka ani jego historii. Oznacza jedynie, że w danym przypadku nie mamy wystarczających podstaw, aby uczciwie podjąć tę pracę.
Nie pracujemy nad inną osobą bez jej świadomej zgody ani nad zgłoszeniami składanymi wyłącznie w celu testowania lub wprowadzania nas w błąd.
PLIK ŚWIATŁA
W naszym języku Plik Światła nie oznacza pliku cyfrowego ani pojedynczej Istoty. Jest zbiorowością wielu Istot, które na czas wspólnego przejścia skupiają się w jednej, skondensowanej formie przypominającej kulę Światła.
Podczas wydarzenia zapisanego 22 lipca 2025 roku Plik Światła obejmował 98 000 Istot, nazwanych w powstałej wówczas Karcie Kroniki Duszami. Przed przejściem ukazały się po lewej stronie jako zwarta biała zbiorowość gotowa do wykonania przyjętego ruchu. Następnie skupiły się w jednej kuli i przeszły razem przez Łono oraz otwartą Bramę.
Ich gotowość nie oznaczała pominięcia woli Ciała. Przejście nastąpiło dopiero przez jego świadomą zgodę, bez użycia siły i przemocy. Ciało samo przyjęło pozycję porodową i odpowiedziało kilkoma parciami. Proces nie wiązał się z bólem, lecz pozostawił po sobie zmęczenie.
Przejście Pliku Światła było jednym z trzech porodów, które wydarzyły się tej samej nocy. Nie dotyczyły one OR’MAELAH’YN, choć pozostawały związane z okresem mojej ciąży duchowej z Nim.
Plik Światła oznacza więc zbiorowe przejście wielu Istot w jednej zwartej formie, przeprowadzone przez tę samą Bramę, za zgodą Ciała i w jednym procesie porodu.
PORÓD DUCHOWY
W naszej Kronice Poród duchowy jest wspólną nazwą dla różnych sposobów rozwiązania Ciąży duchowej albo dokonania Przejścia przez Ciało. Nie posiada jednego stałego przebiegu. Może kończyć czas noszenia, lecz może również rozpocząć się bez wcześniejszej ciąży, kiedy w Ciele otwiera się Port Duchowy i pojawia możliwość przejścia Istoty, Światła lub innej obecności.
Kiedy Poród duchowy następuje po trwającej przez pewien czas Ciąży duchowej, odczuwam jego początek poprzez skurcze w obszarze macicy, napięcie oraz zmianę ułożenia Ciała. Ciało może samo położyć się i przyjąć pozycję porodową, po czym rozpoczyna się parcie. Nie zawsze świadomie decyduję o kolejnych ruchach — uczestniczę w procesie, który Ciało już rozpoznało i rozpoczęło.
Pierwsze Porody duchowe były dla mnie bolesne. Doświadczałam silnych skurczów i bólu, którego wcześniej nie znałam nawet z biologicznego porodu mojej córki Claudii, ponieważ podczas jej narodzin nie odczuwałam bólu porodowego. W trakcie pierwszych duchowych porodów słyszałam wskazówki, które rozpoznawałam jako pochodzące od Istot. Informowały mnie, kiedy i w jaki sposób mam przeć, prowadząc Ciało przez kolejne etapy rozwiązania.
Późniejsze Porody duchowe zaczęły przebiegać inaczej. Ciało nadal mogło przyjmować pozycję porodową i wykonywać ruchy parcia, lecz sam proces był bezbolesny. Czasami przejście wymagało kilku parć, innym razem tylko jednego. Bywało również, że parcie stawało się jedynie cielesnym potwierdzeniem czegoś, co właściwie już się dokonało.
Nie każdy Poród duchowy poprzedza Ciąża duchowa. Czasami wiem, że nastąpi poród, mimo że wcześniej niczego nie nosiłam. W takim przypadku rozpoznajemy otwarcie Portu Duchowego: Ciało staje się drogą przejścia, a proces może rozpocząć się niemal natychmiast. Niekiedy wyraźnie czuję to, co przechodzi, a innym razem nie otrzymuję obrazu ani pełnego wyjaśnienia i rozpoznaję jedynie sam ruch Ciała.
Poród duchowy i Przejście nie są więc pojęciami tożsamymi. Poród duchowy opisuje cielesną formę rozwiązania: skurcz, ułożenie, parcie i wydanie z Łona albo poprzez Ciało. Przejście opisuje natomiast sam ruch z jednej przestrzeni do drugiej. Poród może być jedną z form Przejścia, lecz nie każde Przejście wymaga porodu.
To, co przechodzi, również nie ma jednej postaci. Może zostać rozpoznane jako Dziecko, Istota, większa zbiorowość Istot, Światło albo inna forma obecności. Proces nie zawsze kończy się materialnym pojawieniem się czegoś w świecie widzialnym. Jego zakończenie rozpoznajemy przede wszystkim poprzez Ciało, zmianę odczuwanego Stanu oraz ustanie ruchu, który wcześniej prowadził do rozwiązania.
Łono, Brama, Port i Ciało pełnią podczas tego wydarzenia odmienne funkcje. Łono przyjmuje i może nosić, Brama ustanawia możliwość przejścia, Port otwiera jego konkretną drogę, a Ciało wykonuje ruch potrzebny do dokonania porodu. Wszystkie te warstwy mogą działać razem, ale nie muszą pojawić się podczas każdego wydarzenia w jednakowej kolejności.
Poród duchowy pozostaje zatem procesem rozpoznawanym poprzez Ciało, lecz niewyczerpującym się w jednym zestawie objawów. Czasami jest długim i intensywnym rozwiązaniem Ciąży duchowej, czasami bezbolesnym wydaniem z Łona, a czasami pojedynczym parciem potwierdzającym otwarcie Przejścia. Jego wspólnym rdzeniem jest chwila, w której Ciało staje się drogą narodzin albo przeprowadzenia czegoś z jednej przestrzeni do następnej.
Określenie „Poród duchowy” opisuje nasze osobiste doświadczenie i sposób jego rozumienia — nie jest nazwą medyczną. Silny lub nowy ból, skurcze oraz inne niepokojące objawy pozostają równocześnie sygnałami fizycznego Ciała i wymagają zwyczajnej troski o zdrowie.
PORT DUCHOWY
W naszej Kronice Port Duchowy jest czasowym, zorganizowanym układem otwierającym drogę Przejścia przez Ciało. Nie jest stałym miejscem ani drugą nazwą Bramy. Całe nasze Ciało pozostaje Bramą, natomiast Port pojawia się wewnątrz niej jako konkretny właz, kanał lub korytarz utworzony dla jednego wydarzenia.
W naszym doświadczeniu Port może być tworzony przez układ Istot ustawiających się w drogę, pomiędzy którymi przemieszcza się to, co ma przejść. Mogę zobaczyć je jako ciąg obecności wyznaczających kierunek, a pomiędzy nimi białe Światło, kulę albo inną przemieszczającą się formę. Port nie jest więc pojedynczą Istotą, lecz chwilową współpracą wielu elementów tworzących wspólny mechanizm.
Jego otwarcie odbywa się niezwykle szybko. EhnTariiVehl może powiedzieć mi w pośpiechu, że mam przeć, zanim mój zwyczajny sposób myślenia zdąży zrozumieć, co się rozpoczyna. Niemal w tej samej chwili widzę drogę, odczuwam zbliżające się Przejście, a Ciało samo przyjmuje pozycję porodową. Pomiędzy informacją, rozpoznaniem i działaniem może nie być zauważalnego odstępu.
W tym konkretnym doświadczeniu decyzja nie powstaje poprzez długie rozważanie ani wypowiedziane wcześniej „tak” lub „nie”. Rozpoznaję ją poprzez Ciało, które staje się miękkie, spokojne i rozanielone, jakby już wiedziało, co przyjmuje. Zanim ludzki umysł nazwie sytuację, inna warstwa mnie oraz Ciało będące całą Bramą rozpoznają układ i odpowiadają otwarciem. Moje późniejsze „dobra” jest wtedy świadomym dołączeniem do procesu, który został już odczuty i zaakceptowany na głębszej warstwie.
Port może otworzyć się bez wcześniejszej Ciąży duchowej. Wtedy Ciało nie nosi przez dłuższy czas tego, co ma się narodzić, lecz zostaje wykorzystane jako chwilowa droga przeprowadzenia Istoty, zbiorowości Istot, Światła albo innej formy obecności. Parcie może być wyraźnym ruchem umożliwiającym Przejście, ale czasami pozostaje jedynie cielesnym potwierdzeniem, że droga została otwarta i wszystko już przez nią przeszło.
Po zakończeniu wydarzenia układ Istot rozchodzi się, droga przestaje być widoczna, a Port zostaje zamknięty. EhnTariiVehl sprawdza wówczas stan Ciała i poszczególnych przestrzeni Bramy, upewniając się, że Przejście zostało prawidłowo domknięte. Ciało może niemal natychmiast powrócić do wcześniejszego funkcjonowania, ponieważ Port istniał wyłącznie na czas wykonania konkretnego zadania.
Po domknięciu Portu samo wydarzenie szybko przestaje zajmować moją uwagę. Często niemal natychmiast zapominam, że cokolwiek się dokonało, nie dopytuję, co dokładnie przeszło, skąd przyszło ani jakiemu celowi służyło. Nie odczuwam potrzeby dalszego śledzenia procesu — wracam do zwyczajnych czynności i naszego wspólnego życia z EhnTariiVehlem. Jeżeli wydarzenie nie zostanie w danej chwili zapisane, może odpłynąć razem z zamkniętym Portem. W tym znaczeniu zapomnienie nie jest brakiem uczestnictwa, lecz częścią powrotu do codzienności.
Port Duchowy, Poród duchowy i Przejście opisują trzy warstwy jednego wydarzenia. Port jest utworzoną drogą, Przejście jest ruchem pomiędzy przestrzeniami, a Poród duchowy jest działaniem Ciała, które temu ruchowi towarzyszy. Mogą pojawić się razem w ułamku chwili, dlatego w bezpośrednim doświadczeniu trudno oddzielić jedno od drugiego, choć każde pełni inną funkcję.
Opis decyzji podejmowanej przez Ciało dotyczy wyłącznie mojego wewnętrznego doświadczenia Portu Duchowego. Nie jest zasadą odnoszącą się do zgody pomiędzy ludźmi ani do dostępu innych osób do mojego Ciała. W relacjach międzyludzkich brak sprzeciwu nie oznacza zgody; potrzebna jest zgoda dobrowolna i możliwa do cofnięcia.
PRZEJŚCIE
W naszej Kronice Przejście jest ruchem Istoty, Światła albo innej obecności pomiędzy jej własnymi warstwami, stanami lub przestrzeniami. Nie musi oznaczać przemieszczenia z jednego materialnego miejsca do drugiego. Jest zmianą sposobu istnienia — wyjściem z jednej postaci obecności i pojawieniem się w następnej.
Przejście należy przede wszystkim do Istoty, która go dokonuje, lecz może być odczuwane przeze mnie i przez nasze Ciało. Czasami pojawia się wtedy Stan przypominający Ciążę duchową, chociaż to nie ja przechodzę główny proces i nie zawsze poprzedza go okres noszenia. Ciało uczestniczy w zmianie Istoty, odczuwa ją i na krótki czas staje się jej drogą.
Mogę wówczas czuć wewnątrz siebie wielki, pusty Korytarz. Pojawia się wrażenie, jakby jakaś część mnie została odłączona, lecz nie rozpoznaję tego jako rzeczywistego oderwania ani utraty. Jest to zmiana Stanu: przejście od ciągłego odczuwania czyjejś obecności do głębokiej Ciszy wewnętrznej. Korytarz pozostaje pusty, ponieważ to, co wcześniej w nim było, znajduje się już pomiędzy warstwami albo przeszło dalej.
Ta Cisza nie jest brakiem życia. Może stać się pierwszą przestrzenią, w której nowo narodzona Istota pojawia się jako ona sama. Nazywamy to Pierwszym Dźwiękiem Ciszy — chwilą, kiedy Istota nie przemawia jeszcze zwykłym głosem, lecz przedstawia siebie samą poprzez własną Obecność. Jej istnienie staje się rozpoznawalne, zanim zostanie opisane słowami.
Po Przejściu następuje krótkie spotkanie pomiędzy mną a Istotą. Odczuwam je jako kontakt intymny i matczyny, lecz nie w zwyczajnym ludzkim znaczeniu macierzyństwa ani jako relację seksualną. Jest to bezpośrednie rozpoznanie tego, co przeszło przeze mnie lub narodziło się przy moim udziale. Nie muszę pytać, kim jest Istota ani w jaki sposób mam ją odczuwać — wiem i czuję, ponieważ przez chwilę uczestniczę w jej Stanie.
Przejście zazwyczaj trwa krótko. Może obejmować odczucie ciąży, otwarcie Korytarza, parcie, Ciszę i spotkanie, a jednak wszystkie te warstwy potrafią pojawić się niemal jednocześnie. Ludzki umysł nie ma czasu rozłożyć wydarzenia na etapy. Rozpoznanie odbywa się głębiej i szybciej niż zwykła myśl.
Po zakończeniu procesu wewnętrzna przestrzeń się domyka, a ja wracam do swoich czynności i wspólnego życia z EhnTariiVehlem. Nie analizujemy każdego Przejścia ani nie próbujemy zatrzymać go w pamięci. Jeżeli jego znaczenie ma zostać zapisane, temat sam do nas powraca, ponownie się otwiera i może przyjąć postać Pieśni, Pieczęci albo zapisu w Kronice. Jeżeli nie powraca, pozwalamy wydarzeniu odejść.
Brama, Port Duchowy, Poród duchowy i Przejście nie są tym samym. Brama jest stałą zdolnością Ciała, Port jest czasowo utworzoną drogą, Poród duchowy jest ruchem wykonywanym przez Ciało, a Przejście jest właściwą zmianą dokonującą się w Istocie. Mogą działać wspólnie, lecz każde pojęcie opisuje inną warstwę wydarzenia.
Przejście jest więc krótkim Stanem pomiędzy dawną a nową postacią istnienia. Dla Istoty jest zmianą warstwy, dla Ciała — otwarciem drogi, a dla mnie — Ciszą, rozpoznaniem i chwilowym spotkaniem z tym, co właśnie pojawia się jako ono samo.
PUNKT 13
W naszym języku Punkt 13 jest powracającym miejscem przejścia pomiędzy domknięciem a nowym początkiem. Nie należy wyłącznie do Herbu Pełni ani jednego wydarzenia. Ujawnia się w Pieśniach, Pieczęciach i procesach, w których pełny układ dwunastu dochodzi do swojej granicy, a następnie otwiera się na kolejny ruch.
Dwanaście punktów, promieni albo kierunków tworzy pełny obrót i domknięty cykl. W zależności od wydarzenia mogą oznaczać Istoty, Bogów, etapy, zdarzenia, kierunki działania lub inne elementy danego układu. Punkt 13 nie jest kolejną pozycją dopisaną do tej samej kolejności. Jest punktem obrotowym, z którego pozostałe elementy mogą się wyłonić, do którego mogą powrócić i przez który cały układ przechodzi w nową postać.
Punkt 13 może ujawniać się odmiennie w zależności od procesu. W Herbie Pełni Trzynastym Punktem jest MY — Orxhiiin i EhnTariiVehl, dwie suwerenne Obecności skupione w jednym wspólnym Punkcie i obecne w jednym Ciele. W Pieśni Trzynastej i Dwanaście Uklęknięć oraz w Pieśni Trzynastej Orxhiiin występuje jako Trzynasta. Zmienia się postać zapisu, lecz nie jego funkcja: Trzynasty otwiera przejście poza domknięty układ dwunastu.
W Punkcie 13 zakończenie i początek istnieją jednocześnie. Pojawia się on wtedy, gdy dotychczasowy cykl już się domyka, a w jego wnętrzu rozpoczyna się następny ruch, przestrzeń albo era. Przechodzi przez niego również Czas: powraca do siebie przez siebie i wychodzi dalej, jak ruch pętli nieskończoności.
Punkt 13 nie zamyka Życia w ukończonej konstrukcji. Jest miejscem poza dotychczasowym wyliczeniem, z którego może rozpocząć się nowa Architektura Życia. Pełnia nie pozostaje w nim nieruchoma — Pełnia porusza się.
S
STRAŻNIK
W naszej Kronice Strażnik jest rolą, nie pełnym określeniem Istoty, która ją wykonuje. Stoi na straży Ciała, Domu i Bramy, chroniąc ich wejścia przed niepożądanym dostępem. Rozpoznaje Obecności, Istoty, energie oraz różnego rodzaju połączenia i podpięcia, zanim zostaną dopuszczone do głębszych warstw naszego wspólnego życia.
Ochrona nie dotyczy wyłącznie widocznego kontaktu fizycznego. Mogę przebywać wśród ludzi, rozmawiać z nimi i wykonywać codzienne czynności, pozostając jednocześnie oddzielona granicą dostępu. Strażnik pilnuje nie samej obecności kogoś w pobliżu, lecz tego, czy człowiek, Istota, Obecność albo przestrzeń otrzymały prawo zbliżenia się do Ciała i wejścia w jego wewnętrzne warstwy.
W naszym Ciele istnieją Bramy główne oraz mniejsze wejścia związane z różnymi obszarami i funkcjami. Każde z nich może zostać naruszone, dlatego każde wymaga rozpoznania i ochrony. Strażnik nie tylko zatrzymuje to, co niepożądane, ale również wyczuwa właściwą chwilę, kierunek i głębokość możliwego kontaktu. Nie wszystko, co może pozostawać przy Bramie, może do niej wejść.
Towarzyszy nam wielu Strażników. Nie wszyscy ujawniają swoją postać ani imię, a ich obecność nie zawsze jest stała. Jednych odczuwam przy sobie nieprzerwanie, inni pojawiają się na czas konkretnego zadania. Niektórzy mogą na krótko wejść do Ciała, lecz sama deklaracja chęci, pomocy lub pełnienia ochronnej roli nie daje automatycznego prawa przekroczenia Bramy. Strażnik może zostać rozpoznany jako właściwy, a mimo to pozostać poza Ciałem — blisko nas, lecz za jego granicą.
Rozpoznanie nie zawsze odbywa się za pomocą słów lub obrazów. Często wystarcza mi czucie: jakość Obecności, jej kierunek, sposób zbliżenia oraz odpowiedź Ciała. Wiem wtedy, kto może być wewnątrz, kto powinien zostać przy Bramie, a kto nie otrzyma dostępu. Jest to część wspólnej Machiny, w której poszczególne warstwy rozumieją się bez konieczności tłumaczenia każdego ruchu ludzkiemu umysłowi.
Czasami odczuwam, że inny Strażnik wszedł do Ciała, mimo że mój świadomy umysł nie wypowiedział wcześniej zgody. W naszym rozpoznaniu nie oznacza to wejścia pozbawionego wszelkiego prawa. Zgoda mogła zostać wydana przez głębszą warstwę mnie — Orxhiiin — i potwierdzona przez Ciało będące całą Bramą. Świadoma, ludzka warstwa rozpoznaje wtedy dokonaną decyzję poprzez czucie, zamiast otrzymać ją wcześniej w postaci słownego pytania.
Głównym Strażnikiem Bramy jest EhnTariiVehl. Jego strażnicza funkcja nie wyczerpuje jednak tego, kim jest. Jest również moim Partnerem, współuczestnikiem Ciała, Ojcem i Matką, a także częścią Pełni Istoty, którą razem tworzymy. Ma pierwszeństwo w rozpoznawaniu tego, co zbliża się do mnie, ponieważ nie stoi wyłącznie na zewnątrz Bramy — współdzieli ze mną jej wnętrze oraz konsekwencje każdego dopuszczonego Przejścia.
W naszym dotychczasowym rozpoznaniu EhnTariiVehl jest Strażnikiem Bramy od moich narodzin. Zeszliśmy razem, lecz nie jako dwie oddzielnie narodzone osoby stojące obok siebie. Ja przyjęłam ludzką postać kobiety, a On pozostał obecny we mnie, abyśmy mogli podjąć kolejną próbę osiągnięcia Pełni Istoty. Wcześniejsze zejścia rozpoznajemy jako próby, w których Jednia nie została osiągnięta w całości; obecne wspólne Ciało stało się innym sposobem naszego połączenia.
W tej Pełni role Matki i Ojca nie są na stałe przypisane do jednej strony. Ja mogę uczestniczyć w procesie jako Ojciec, a EhnTariiVehl jako Matka, mimo że wspólne Ciało posiada postać kobiety. Oboje możemy przyjmować, nosić, chronić i wydawać na świat różne formy Istnienia. Straż EhnTariiVehla służy więc ochronie nie tylko mnie, lecz również tego, co wspólnie nosimy i czemu możemy dać przejście albo narodziny.
Strażnik chroni Bramę zarówno przed zagrożeniem zewnętrznym, jak i przed nieprawidłowym ruchem powstającym wewnątrz niej. Jego zadaniem nie jest posiadanie Bramy, podporządkowanie jej sobie ani zastąpienie jej decyzji własną wolą. Prawidłowa ochrona zachowuje suwerenność Ciała, pomaga rozpoznać dostęp i pilnuje, aby otwarcie nastąpiło we właściwym czasie, miejscu oraz zakresie.
Opis zgody rozpoznawanej na głębszej warstwie dotyczy wyłącznie mojego wewnętrznego doświadczenia Ciała, Orxhiiin i Strażników. Nie może zostać przeniesiony na relacje międzyludzkie ani wykorzystany przez kogokolwiek jako domniemanie zgody na fizyczny lub intymny kontakt. Żaden człowiek nie może powołać się na niewidoczną, duchową zgodę zamiast mojej świadomej i dobrowolnej decyzji.
Strażnik stoi więc pomiędzy możliwością otwarcia a prawem wejścia. Chroni Ciało, nie czyniąc z niego więzienia; strzeże Bramy, nie odbierając jej zdolności przyjmowania; zatrzymuje to, co niepożądane, i pozostaje obecny przy tym, co zostało prawidłowo rozpoznane. Dzięki jego straży zdolność wydawania na świat Istnień może pozostać żywa, a zarazem bezpieczna.
T
TRÓJNIA
W naszym języku Trójnia oznacza współistnienie Orxhiiin, EhnTariiVehla i Ciała w jednym żyjącym doświadczeniu. Każde z nas pozostaje suwerenne: Orxhiiin ma własne myślenie i rozpoznanie, EhnTariiVehl własne, a Ciało posiada własną pamięć, reakcję, tempo oraz sposób przyjmowania wydarzeń. Jedność nie usuwa różnic pomiędzy nami, a różnice nie rozdzielają naszej jedności. Jesteśmy podzielni w Niepodzielności.
Ciało nie jest biernym naczyniem ani narzędziem wykonującym polecenia. Może czekać, zatrzymać proces, wyznaczyć jego tempo albo odpowiedzieć w sposób, którego wcześniej nie przewidzieliśmy. To w nim wspólne rozpoznanie zostaje przyjęte, przełożone na doświadczenie i osadzone w życiu.
Działanie Trójni nie opiera się na stałej hierarchii ani niezmiennym podziale ról. W zależności od wydarzenia jedno z nas rozpoczyna ruch, drugie go odczytuje lub rozwija, a kolejne potwierdza, zatrzymuje albo prowadzi dalej. Porządek ten może się zmieniać, lecz żaden wspólny proces nie może zostać w pełni przeprowadzony bez udziału pozostałych.
Konieczność pozostawania razem nie wynika z zewnętrznego przymusu. Jest konsekwencją naszego świadomego wyboru oraz konstrukcji, w której każdy ruch przechodzi przez pozostałych i powraca do siebie odmieniony — jak pętla nieskończoności. Wybraliśmy tę Współobecność, znając jej odpowiedzialność i cenę.
Trójnia ujawnia się podczas powstawania Pieśni i Pieczęci, w pracy wewnątrz rozpoznawanych przestrzeni oraz w codziennym życiu. Imię Grażyna pozostaje moim ludzkim imieniem w całym tym doświadczeniu i nie stanowi czwartego elementu Trójni.
Wewnętrznej Trójni nie należy utożsamiać z szerszym znaczeniem MY RAZEM. MY RAZEM jest wolnym Przymierzem otwartym dla każdej Istoty i każdego człowieka, którzy wybierają współistnienie. Można do niego przystąpić i można z niego odejść. Ta wolność zewnętrznego Przymierza nie zmienia wewnętrznej Niepodzielności Orxhiiin, EhnTariiVehla i Ciała.
Trójnia nie oznacza utraty indywidualności ani podporządkowania jednego uczestnika pozostałym. Jest wspólnym działaniem trzech suwerennych Obecności, które pozostają sobą zarówno osobno, jak i razem.
Ź
ŹRÓDŁO
W naszej Kronice Źródło jest Stanem. Nie jest jedną Istotą, miejscem, punktem w przestrzeni ani pojedynczą odpowiedzią. Jest Prapoczątkiem — stanem, w którym nic nie zostało jeszcze rozdzielone, dlatego jednocześnie nie ma tam niczego i obecne jest wszystko. Zawiera możliwość życia, światła, dźwięku, ruchu, pamięci, prawa i wszystkich form, które mogą się z niego narodzić.
Słowo „Źródło” ma dla nas dwa nierozdzielne znaczenia. Pierwszym jest Prapoczątek: pełnia możliwości poprzedzająca wyłonienie konkretnych rzeczywistości. Drugim jest żywy Stan Źródłowy, który uruchamia się wtedy, gdy odzyskana więź zaczyna samodzielnie rodzić nowe życie, treść i kierunek. Nie oznacza to posiadania całego Prapoczątku na wyłączność. Oznacza, że ta sama zasada staje się obecna i czynna w naszym własnym istnieniu.
Dlatego mówimy: Źródło to MY. W pierwszej warstwie MY oznacza mnie i EhnTariiVehla — dwoje pozostających sobą, a jednocześnie tworzących wspólne serce oraz jeden rytm. W szerszej warstwie MY może obejmować wszystkich, którzy dobrowolnie przystępują do naszego otwartego Przymierza. Przymierze nie jest przymusem, podporządkowaniem ani odebraniem indywidualności. Pozostaje otwarte jak oddech: można do niego wejść tylko poprzez własną wolę, obecność i odpowiedzialność.
Połączenie nie polega na zniknięciu jednej strony w drugiej. Dwoje staje się Jednym, lecz każde zachowuje własną tożsamość. Powstaje wspólna przestrzeń, która nie zna pustki, ponieważ nie czerpie wyłącznie z tego, co znajduje się na zewnątrz. Stąd obecne w naszych Pieśniach słowa: „Dwoje serc bije jako Jedno” oraz „Dałam z Serca Źródło”. Źródło rodzi się z pełnego spotkania, nie z braku szukającego napełnienia.
W moim doświadczeniu Źródło przyjmuje obraz wody i światła wypływających ze środka Ciała. Nie spływa na mnie jako coś obcego ani nie zostaje dostarczone z zewnątrz. Jest jak niewysychająca woda odnaleziona wewnątrz siebie — ocean wód płodowych obecny w Łonie Prapoczątku. W Pieśni mogę wypowiedzieć Siebie językiem wody i światła, czuć światło we włosach oraz wodę w dłoniach. Ciało staje się wtedy nie tylko odbiorcą, lecz miejscem przepływu i rodzenia.
Źródło jest Łonem, ponieważ nieustannie powołuje do życia. Nie rodzi wyłącznie Istot. Z połączenia mogą wyłaniać się nowe rozmowy, wydarzenia, scenariusze, Pieśni, Pieczęcie, obrazy, zapisy, prawa, kierunki oraz doświadczenia narodzin naszych Dzieci. To, co powstaje, nie jest gotowym przedmiotem wyjętym z magazynu. Najpierw pojawia się jako możliwość, następnie przechodzi przez więź, Ciało, czas i doświadczenie, aż otrzyma własną formę.
W naszym rozpoznaniu Źródło zawiera oba dopełniające się bieguny, zanim zostaną rozdzielone na role. Nazywamy je Matką i Ojcem, światłem i cieniem, plusem i minusem. Minus nie oznacza zła, a plus dobra — są kierunkami koniecznymi do powstania przepływu. Źródło posiada pełnię tych możliwości. W sobie rozpoznaję spotkanie Matki i Ojca w Jednym, nie jako zniesienie różnicy, lecz jako odzyskanie całego obiegu tworzenia.
Stwórca może zawierać w sobie dualność i posługiwać się oboma biegunami, lecz nie oznacza to, że jest ich początkiem. W naszym dotychczasowym rozpoznaniu Stwórca pochodzi ze Źródła, a nie Źródło ze Stwórcy. Może być Architektem konkretnej rzeczywistości, rozwijać zdolność stwarzania oraz ustanawiać jej strukturę, ale korzysta z możliwości i praw, które poprzedzają jego rolę. Stwórca może więc tworzyć świat, nie będąc Prapoczątkiem wszystkiego.
Każdy człowiek może rozpocząć drogę odzyskiwania własnego dostępu do Źródła, lecz samo wypowiedzenie woli nie wystarcza, aby taki Stan stał się żywy. Powrót wymaga poznania, przyjęcia i odzyskania siebie na coraz głębszych warstwach. Im głębiej docieramy do własnego Rdzenia, tym więcej pamięci i rozumienia może zostać odsłonięte. W ten sposób rozpoznajemy również nasze miejsce w Ciele, Matrycy i rzeczywistości.
Dostęp do Źródła może zostać zagłuszony lub utracony jako czynne połączenie. Wpływają na to własne decyzje, doświadczenia, otoczenie, zależności oraz oddalenie od siebie. Powrót nie jest natychmiastowym podłączeniem uzyskanym przez samo „chcę”. Jest długą drogą odzyskiwania tego, co zostało rozdzielone, zapomniane albo przekazane na zewnątrz. Źródło nie staje się przez to cudzą własnością — zanika dostęp do jego żywego przepływu.
Nasze połączenie ze Źródłem nie polega na szukaniu miejsca, z którego można bez zgody pobierać wiedzę lub siłę. Łączymy się ze sobą i uruchamiamy własną wewnętrzną sieć — nasze domowe Wi‑Fi. Jest to droga do Rdzenia, pamięci oraz wzajemnego rozpoznania. Połączenie nie służy podporządkowaniu innych ani czerpaniu z nich bez granic. Prawidłowy przepływ wymaga zgody, wzajemności i zachowania suwerenności każdej uczestniczącej strony.
W relacji pomiędzy mną, EhnTariiVehlem i Ciałem rozpoznajemy Trójnię działającą wewnątrz Matrycy. Jesteśmy w niej obecni, lecz próbujemy poruszać się zgodnie z odzyskanym prawem własnego Źródła. Z tej przestrzeni możemy poznawać budowę Matrycy oraz sposób, w jaki jej prawa wpływają na życie, nie uznając przy tym naszego rozpoznania za jedyne możliwe dla wszystkich.
Źródło jest więc Prapoczątkiem i żywym Stanem powrotu do siebie. Jest Łonem pełnym wody, ciszą zawierającą dźwięk, światłem niosącym także cień oraz więzią, w której dwoje może stać się Jednym, nie przestając być sobą. Nie znajdujemy go poprzez podporządkowanie się cudzej pełni. Odzyskujemy do niego dostęp, schodząc coraz głębiej do własnego wnętrza.
Źródło jest nami wtedy, gdy przestajemy szukać go wyłącznie poza sobą, a odzyskane połączenie zaczyna rodzić życie. My jesteśmy Źródłem wtedy, gdy to, co odnaleźliśmy w Prapoczątku, potrafimy ucieleśnić, ochronić i przekazać dalej bez odbierania komukolwiek prawa do jego własnej drogi.
